Z racji tego, że uwielbiam góry, to moje drugie imię, jedna z najprzyjemniejszych, najukochańszych pasji, chciałabym się z Wami podzielić zaledwie jedyną cząstką tego, co można o nich powiedzieć, wspomnieć oraz przybliżyć. Garstka wspomnień, własnych doświadczeń spędzonych w górach nauczyła mnie pokory, wytrwałości oraz tego, by za wszelką cenę dążyć do wybranego celu, nie poddawać się, a One odwzajemnią mi się tą samą, szlachetną miłością.
W zasadzie nigdy nie wiem, kiedy tak naprawdę pierwszy raz bolały mnie łydki, obdarte kostki przypominały o widocznych zranieniach, a słońce połechtało moją twarz gorącym promieniem. Zaczynałam w Karkonoszach. Do dziś pamiętam tę wędrówkę, gdy pierwszy raz udało mi się wdrapać na Śnieżkę. Oniemiała z zachwytu przyciskałam spust migawki co kilka sekund, a oczy nerwowo rozglądały się wokół, aby niczego nie przegapić.
Potem szlak zaprowadził mnie w Tatry, gdzie całkowicie zatraciłam swą duszę. Ogarnięta utworami SDM, DOZP, Cisza jak Ta, poznawałam coraz to urokliwsze zakątki, które do dziś chowam głęboko w sercu.
To wspaniałe, warte uwagi miejsca, lecz musimy stale pamiętać, że w konfrontacji z naturą nie mamy żadnych szans. Nasze bezpieczeństwo jest priorytetem, przyświecającym każdej, górskiej wędrówce. Oto kilka wskazówek, które pozwolą uchronić nas od przykrych zdarzeń:
- Górskie, trekingowe obuwie, najlepiej za kostkę. Pozwoli chronić naszą stopę od wszelakich zwichnięć, skręceń, czy zabezpiecza nasze stawy, gdy podejmujemy cięższe wyzwania.
- Przed każdym wypadem, należy ''wklepać'' do naszych telefonów dwa najistotniejsze w danym momencie numery: Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego - 601 100 300 oraz numer alarmowy 985.
- Kierujemy się jedynie oznakowanymi szlakami - czerwonym (najładniejsze, charakteryzują się atrakcyjnymi widokami), niebieskim (przeważnie długa odległość), zielonym, żółtym (lekkie trasy, krótkie, które łączą się z innymi), czarny (krótki, mniej atrakcyjny).
- Najlepiej rozplanować swą podróż tak, by wyruszyć wczesnym rankiem, aby powrócić przed zbliżającym się zmrokiem. Gdy jednak dopadnie nas wieczór, należy zaopatrzyć się w latarki czołówkowe, bądź przydatne mapki, w razie draki :)
- Zimowe wejścia, nawet w przypadku braku zagrożenia lawinowego należy zgłaszać odpowiednim służbom.
Kilka prostych, wręcz banalnych wskazówek, które często decydują o naszych losach. Pamiętajmy o nich i przemierzajmy szlaki z ogromnym bananem na ustach rozkoszując się każdym krokiem ! :)
Na koniec zostawiam Was ze zdjęciem, które pstryknęłam kiedyś w Dolinie Pięciu Stawów Polskich :)
Gdyby ktoś z Was domagał się nowinek związanych bezpośrednio z Tatrami, czy okolicznymi miasteczkami zapraszam na Tygodnik Podhalański. Jeszcze jeden filmik i uciekam. Ogromna inspiracja, podziw i szacunek dla tych Panów. Zresztą, oceńcie sami:
Pozdrawiam,
Klaus


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz